
|
Satyry (Ignacy Krasicki) opracowanie |
||
|
Biografia autora Ignacy Krasicki, kryptonim X.B.W. – Xiążę Biskup Warmiński, urodził się 3 II 1735 r. w Dubiecku, zmarł 14 III 1801 r. w Berlinie. W latach 1743–1750 uczęszczał do szkół jezuickich we Lwowie. Od 1751 do 1754 r. uczył się w seminarium misjonarzy w Warszawie, a w latach 1759–1761 studiował w Rzymie. Przed święceniami, w roku 1759, został kanonikiem kijowskim i przemyskim. Po śmierci Augusta III, w 1763 r., został sekretarzem prymasa Łubieńskiego, natomiast po elekcji Stanisława Augusta Poniatowskiego znalazł się w kręgu najbliższych współpracowników króla. W 1776 r. otrzymał biskupstwo warmińskie, a wraz z nim godność senatora i tytuł książęcy. Osiadł wówczas w Lidzbarku. Po pierwszym rozbiorze Polski często wyjeżdżał do Berlina, na dwór Fryderyka II, utrzymując jednak ścisły kontakt z krajem. Po trzecim rozbiorze został arcybiskupem gnieźnieńskim i przeniósł się do Skierniewic. Zmarł w Berlinie, a w 1829 r. jego prochy przewieziono do Polski i złożono w katedrze gnieźnieńskiej. Na lata 1775–1786 przypada okres ożywionej literackiej działalności Krasickiego: Myszeida (1775), Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki (1776), Monachomachia, Pan Podstoli (1778), Bajki i przypowieści, Satyry, Antymonachomachia (1779), Wojna chocimska (1780). Satyry – wybór Pijaństwo Pijaństwo Krasickiego to satyra, czyli utwór literacki ośmieszający lub piętnujący ukazywane w nim zjawiska, np. wady i przywary ludzkie, obyczaje, osoby, stosunki społeczne, postawy światopoglądowe, sposoby zachowań itd. Autor wyraża w nim swój krytyczny stosunek do określonych zjawisk życia, nie proponuje jednak żadnych rozwiązań czy wzorów, jedynie ośmiesza, wykpiwa. Dlatego zwykło się mówić, że satyra przedstawia świat w „krzywym zwierciadle”, tzn. zdeformowany poprzez wyolbrzymienie lub pomniejszenie zjawisk. Pijaństwo ma formę dialogu pomiędzy dwoma rozmówcami. Utwór pozbawiony jest zupełnie komentarza odautorskiego. Pierwszy z rozmówców narzeka na dokuczający mu okrutnie ból głowy, a potem wyjaśnia, jaka jest jego przyczyna. Z okazji imienin żony wydał trwającą aż do świtu ucztę, na której wszyscy tęgo popijali. Rankiem poczuł się bardzo niezdrów, trapiły go nudności, ciążyła głowa. Nie skorzystał z rady małżonki, by wzmocnić się herbatą, lecz sięgnął po domowe nalewki. W porze obiadu spotkał się ze swoimi kompanami – panem Jędrzejem i Wojciechem. Chwaląc zalety trzeźwości, zasiedli do posiłku. Wkrótce na stole pojawiła się butelka wina, po niej następne. Dyskusja toczyła się żwawo. Poruszano poważne tematy, dyskutowano o polityce, gospodarce. Gdy ze stołu zniknęła już dziesiąta butelka trunku, pomiędzy biesiadnikami rozpętała się kłótnia, która doprowadziła do bijatyki. Swą opowieść kończy krytyką pijaństwa, bo jedynym jego skutkiem są kłótnie, awantury, guzy i siniaki. Drugi z rozmówców – rzecznik trzeźwości – przytakuje tej uwadze, podkreślając, jak zgubnym nałogiem jest nadużywanie alkoholu: rodzi on zwady, plotki, nadwyręża zdrowie. Człowiek pijany przypomina nierozumne bydlę, gorzej nawet, gdyż zwierzęta zwykły tylko zaspokajać pragnienie, a człowiek przekracza miarę w spożywaniu wina. Guzy i plastry nie są największą karą, jaka spotyka pijaka. Jest nią natomiast utrata rozumu, rozsądku w postępowaniu, a tej szkody nie da się naprawić. Na koniec przywołuje pożytki, jakie płyną z życia w trzeźwości – czerstwe zdrowie, rześkość, chęć do pracy, a także kwitnące majątki, bogactwo. Rolę zaskakującej czytelnika puenty pełni tu odpowiedź pierwszego z rozmówców, który, wysłuchawszy tyrady zwolennika trzeźwości, odchodzi ze słowami: Bądź zdrów. (…) Napiję się wódki. Utwór ten ma bardzo gorzką wymowę: nałogowy alkoholik – bohater tej historii nie wyciągnął żadnych wniosków ze swej pijackiej przygody. Guzy i plastry nie nauczyły go rozumu, ponieważ jest on bezwolny wobec swego nałogu. Pochwała trzeźwości, którą głosi w przerwie pomiędzy jednym a drugim pijaństwem, dowodzi, jak niewiele znaczą słowa w jego ustach, a jeszcze mniej przyrzeczenia czy przysięgi. Autor nie opatrzył swego utworu żadnym komentarzem, oddał jedynie głos dwóm bohaterom, ale wymowa zakończenia jest jednoznaczna. Pijak pozostanie głuchy na argumenty rozumu czy ambicji, jedyna wartość, jaką ceni w życiu, to trunek, który czyni go bezrozumnym bydlęciem. Ignacy Krasicki skrytykował jedną ze szlacheckich wad swych czasów – pijaństwo. Jednakże wymowa tego utworu zyskała wymiar ponadczasowy. Ta przypadłość jest również plagą naszych czasów. Przerażające jest to, że pomimo upływu wieków nic się nie zmieniło. Żona modna Główną treścią tej satyry, zawierającej elementy dialogu, jest skarga pewnego szlachcica dotycząca jego niedawno poślubionej małżonki. Szlachcic ów ożenił się, mając na widoku pewność wzbogacenia się w postaci posagu żony. Jednak rychło okazało się, że popełnił błąd, gdyż jego małżonka jest wciąż niezadowolona z wyglądu swego nowego domu, gospodarstwa, ze zwyczajów, jakie w nim panują, i nieustannie wprowadza kosztowne innowacje, za które oczywiście płaci mąż. Dla siebie dama ta zastrzegła przede wszystkim prawo do licznych wyjazdów, mających jej przynieść rozrywkę i wypoczynek od nużącego wiejskiego życia. Po urządzeniu dworku według jej gustów sprasza też wielu gości i wyprawia liczne przyjęcia, które przysparzają małżonkowi nowych wydatków i kłopotów. Nie bez powodu więc żonaci mężczyźni określeni zostają „bractwem braci żałujących”. W omawianym utworze Krasicki ukazuje w „krzywym zwierciadle” postacie, które reprezentują dwie postawy szlachty polskiej w XVIII w. Pierwszą reprezentuje pan Piotr – przedstawiciel konserwatywnej szlachty sarmackiej, stara się kultywować tradycje staropolskie, jest przywiązany do polskich obyczajów i religii katolickiej, ale z drugiej strony decyduje się na małżeństwo nie z miłości, ale dlatego, iż ma nadzieję, że posag przyszłej żony powiększy jego majątek. Dlatego czytelnik satyry spogląda na jego kłopoty z ironią. Tym bardziej, że pan Piotr nie potrafi się również przeciwstawić ekstrawagancjom swojej niezbyt rozsądnej małżonki. Druga postać to szlachcianka, bezmyślnie naśladująca francuską modę, obyczaje, język. Jest przeciwniczką wszystkiego, co polskie. Jest rozrzutna i egoistyczna. Żyje ponad stan, doprowadzając majątek swój i męża do upadłości. Odnosi się z pogardą i lekceważeniem nie tylko do służby, ale także do księdza plebana. Jest również komicznie sentymentalna. O ile jednak autor zauważa kilka cech pozytywnych w postaci szlachcica i trochę mu współczuje, o tyle jest bezwzględny dla żony modnej, która przypomina chwilami bezmyślną papugę. Z powodu hołdowania zupełnie odmiennym wartościom między bohaterami zaistniał konflikt. Krasicki, opisując postaci, posłużył się karykaturą – pomija zalety osób, by wyolbrzymić i ośmieszyć ich wady. Krytykuje wychowanie polegające na bezmyślnym naśladowaniu obcego stylu życia, zapominanie o polskiej kulturze i tradycji, ale uświadamia również czytelnikom, że nie można poprzestawać tylko na konserwatywnym sarmatyzmie, należy umieć przystosować się do nowej, zmiennej rzeczywistości. A tego właśnie pan Piotr nie potrafi. Za pomocą wykrzyknień, przytoczeń wypowiedzi żony modnej w mowie niezależnej, epitetów, opisów gestów i zachowania autor podkreślił cechy żony. W tekście można odnaleźć archaizmy, np. luboć (chociaż), tuszyć (spodziewać się), przytomny (obecny), a także rymy dokładne, żeńskie, sąsiadujące (parzyste). Utwór Krasickiego oprócz opowiadania pana Piotra o małżeńskich perypetiach zawiera dialog, który pełni rolę klamry kompozycyjnej (otwiera i zamyka akcję satyry). |
||